Rakieta „Miau-1” płynęła spokojnie przez cichy kosmos. Za oknem gwiazdy wyglądały jak rozsypane iskierki. W kabinie panował półmrok, tylko ekrany mrugały zielonymi światełkami.
Astrokotek przeciągnął się leniwie na miękkim fotelu, przytulił swojego pluszowego szczurka o imieniu Gryzio i spojrzał na Zippy’ego — błyszczącego robota z okrągłą głową i trzema migającymi oczkami.

Zippy… – zamruczał kotek. – Czy w kosmosie są takie miejsca, gdzie znika światło?

Zippy uniósł jedno z oczu i uśmiechnął się elektronicznie.

Są. I dziś jedno z nich zobaczymy. Ale spokojnie – tylko z daleka. To czarna dziura.

Astrokotek nastroszył uszka.

– Brzmi jak potwór z ciemności…

– Nie potwór – odparł spokojnie Zippy. – To niezwykle gęste miejsce, gdzie grawitacja jest tak silna, że nawet światło nie może uciec. Ale my zobaczymy ją bezpiecznie, z odległości miliona kilometrów.

Rakieta delikatnie zwolniła, a na ekranie pojawił się obraz: czarne kółko otoczone błyszczącym pierścieniem.

– Wygląda jak ciemne okno z ognistą ramką! – zawołał kotek, otwierając szeroko oczy.

– Dokładnie – przytaknął Zippy. – Ciemne kółko to horyzont zdarzeń, czyli granica, za którą nic już nie wraca. A jasny pierścień to dysk akrecyjny – wirująca materia, która świeci, zanim wpadnie do środka.

Nagle z głośnika rozległ się trzask.

Uwaga! – pisnęła komputerowa myszka-nawigator. – Wykryto turbulencje grawitacyjne!

Rakieta lekko się zakołysała. Astrokotek wbił pazurki w fotel.

– Ojej, co się dzieje?!

– Spokojnie – uspokoił go Zippy. – To tylko soczewkowanie grawitacyjne. Grawitacja czarnej dziury zakrzywia światło. Gwiazdy w tle wyglądają, jakby się wyginały, ale to tylko złudzenie.

Astrokotek spojrzał przez okno. Faktycznie – gwiazdy tańczyły, jakby ktoś zakręcił nimi w szklanej kuli.

– To jak patrzenie przez krzywe lustro! – zaśmiał się.

– Tak – powiedział robot. – Grawitacja potrafi wyginać nie tylko światło, ale i czasoprzestrzeń. To trochę jak gdyby kosmos był elastyczny.

Rakieta ustabilizowała kurs. Zippy włączył tryb obserwacji naukowej, a na ekranie pojawił się wykres.

– Popatrz – wskazał. – Widzisz te ząbki?

– Wyglądają jak grzebień! – zaśmiał się kotek.

– To siły pływowe – wyjaśnił Zippy. – W pobliżu czarnej dziury grawitacja jest silniejsza po jednej stronie obiektu niż po drugiej. Dlatego rozciąga rzeczy… czasem aż do rozerwania.

Astrokotek przełknął ślinę.

– Czy nas też może rozciągnąć jak nitkę makaronu?

– Nie – uspokoił go robot. – Jesteśmy daleko. A nasza rakieta ma specjalne osłony antygrawitacyjne.

Zippy otworzył nowy ekran z obrazem kolorowych linii.

– Patrz, to trajektorie gwiazd. Widzisz, jak krążą wokół niewidzialnego punktu?

– Tak! Wyglądają jak pszczoły wokół ula! – zawołał Astrokotek.

– I właśnie po ich ruchu wiemy, że w środku jest czarna dziura. Gwiazdy nie krążyłyby tak szybko, gdyby tam nic nie było.

Astrokotek przytulił szczurka i zamruczał:

– Czy wszystkie czarne dziury są takie same?

– Nie – powiedział Zippy. – Są małe, gwiazdowe, powstałe po śmierci wielkich gwiazd. I są supermasywne, miliony razy cięższe od Słońca – takie mieszkają w centrach galaktyk.

– A nasza galaktyka ma taką?

– Ma. W centrum Drogi Mlecznej znajduje się Sagittarius A*. Nie widzimy jej bezpośrednio, ale wiemy, że tam jest – po ruchach gwiazd wokół niej.

Astrokotek zamrugał.

– Czy możemy ją odwiedzić?

– O, nie. Jest zbyt daleko – uśmiechnął się Zippy. – Ale możemy zobaczyć coś mniejszego. Zaraz uruchomię teleskop kwantowy.

Na suficie pojawił się hologram: wirujący dysk gazu, błyski światła, a w środku ciemność.

– To czarna dziura w układzie Cygnus X-1 – tłumaczył Zippy. – Jedna z pierwszych odkrytych przez ludzi. Pochłania materię ze swojej gwiazdy towarzyszącej.

Nagle na ekranie pojawił się alarm:
BEEP! BEEP! PRZECIĄŻENIE STRUMIENIA ENERGETYCZNEGO!

– Zippy! – zawołał Astrokotek. – Co to znaczy?

– Wygląda na to, że czarna dziura właśnie wyrzuca dżet plazmy! – krzyknął robot. – Musimy zwiększyć dystans!

Rakieta zaczęła drżeć, a przez okno przemknęła jasna smuga – niczym błyskawica w kosmosie.

– Uff… – westchnął kotek, kiedy wszystko ucichło. – To było blisko.

– Spokojnie. To naturalne zjawisko. Czasem część materii nie wpada do środka, tylko zostaje wyrzucona w kosmos z ogromną prędkością. – Zippy włączył stabilizatory. – To właśnie widzieliśmy.

Astrokotek spojrzał na ekran z zachwytem.

– To było jak kosmiczny fajerwerk!

Rakieta „Miau-1” okrążyła czarną dziurę szerokim łukiem. W kabinie znów zapanował spokój.
Za oknem migotała odległa galaktyka – jak rozlana mleczna smuga na czarnym tle.

– Zippy, a co by się stało, gdybyśmy jednak wpadli do środka? – zapytał cicho kotek.

– Hm… wtedy czas by się dla nas spowolnił – powiedział robot poważnie. – Dla kogoś na zewnątrz wyglądałoby to tak, jakbyśmy zatrzymali się w miejscu. Ale dla nas czas płynąłby dalej… w stronę tajemnicy, z której nie ma powrotu.

Astrokotek zamyślił się.

– Trochę straszne. Ale też ciekawe. – Po chwili dodał z uśmiechem: – Dobrze, że tylko oglądamy.

– Mądry kotek – pochwalił Zippy. – Nauka to także wiedzieć, kiedy się zatrzymać.

Na ekranie zamigotał kolejny wykres.

– Co to za ząbki teraz? – zapytał kotek.

– To fale grawitacyjne – wyjaśnił robot. – Kiedy dwie czarne dziury się zderzają, wysyłają drgania przez całą czasoprzestrzeń. Takie „zmarszczki” w samym kosmosie!

– Fale w przestrzeni? Jak na wodzie?

– Dokładnie. Tylko niewyobrażalnie delikatne. Ale nasze detektory potrafią je zarejestrować. Tak wiemy, że czarne dziury naprawdę istnieją.

Astrokotek zamruczał z podziwem.

– Więc kosmos mówi do nas przez fale?

– Tak. Trzeba tylko umieć słuchać.

Rakieta zaczęła wracać w spokojniejsze rejony. Zippy ustawił kurs na mgławicę o imieniu Kocia Łapa – miejsce pełne młodych gwiazd.

– To będzie ładny przystanek – powiedział robot. – Zrobimy obserwacje, a potem kolację.

Astrokotek przeciągnął się, znów przytulił Gryzia i uśmiechnął się.

– Zippy, czarne dziury są trochę straszne… ale też piękne.

– I pełne tajemnic, które warto odkrywać – odpowiedział robot.

Rakieta płynęła dalej przez kosmos. Wokół migotały gwiazdy, a za nimi czaiły się niewidzialne cuda – czarne dziury, pulsary i galaktyki jak wirujące światełka.
Astrokotek oparł pyszczek o łapki, zwinął się w kłębek i zamruczał cicho.

– Dobranoc, czarna dziuro – szepnął. – Może jeszcze kiedyś się zobaczymy… ale z daleka.

„Miau-1” zniknęła wśród błyszczących smug światła, niosąc małego odkrywcę ku nowym gwiezdnym przygodom.


Pytania i odpowiedzi:

🕳️ Czym jest czarna dziura?
👉 To bardzo gęste miejsce w kosmosie, gdzie grawitacja jest tak silna, że nawet światło nie może uciec.

🎯 Co to horyzont zdarzeń?
👉 Granica wokół czarnej dziury – po jej przekroczeniu nic już nie wraca.

💿 Dlaczego dysk wokół czarnej dziury świeci?
👉 Bo materia wiruje, ociera się i rozgrzewa – jak iskry w kominku.

🌠 Czym są dżety plazmy?
👉 To strumienie gorącej materii wyrzucane z okolic czarnej dziury z ogromną prędkością.

🌊 Co to fale grawitacyjne?
👉 Drgania czasoprzestrzeni powstające, gdy czarne dziury się zderzają.

🔭 Skąd wiemy, że czarne dziury istnieją?
👉 Po tym, jak gwiazdy i gaz zachowują się wokół nich, po falach grawitacyjnych i po świecącym dysku materii.

🌌 Czy nasza galaktyka ma czarną dziurę?
👉 Tak! W centrum Drogi Mlecznej jest Sagittarius A* – supermasywna czarna dziura miliony razy cięższa od Słońca.

Drukuj