Rakieta Miau-1 płynęła przez kosmos cicho i spokojnie.
Gwiazdy przesuwały się za oknem wolno, jakby wiedziały, że dziś jest Wigilia.

Astrokotek spojrzał na pokładowy kalendarz.
— Zippy… to dziś.

Zippy rozbłysnął miękkim światłem.
— To czuć. Nawet w próżni.

🌲 Świąteczne przygotowania w kosmosie

Astrokotek wyjął z szafki małą choinkę.
Była z papieru i drucika, bo w kosmosie drzewa nie rosną,
ale świąteczny nastrój potrafi dotrzeć wszędzie.

Strojenie choinki w stanie nieważkości było trudniejsze, niż się spodziewali.
Bombki powoli odpływały.
Łańcuch zaplątał się w uchwyt.
Gwiazda na czubku długo nie chciała zostać na miejscu.

— Ta choinka chyba chce zwiedzać kosmos — westchnął Astrokotek.

— Każdy chce dziś być w ruchu — odpowiedział Zippy.

W końcu wszystko się uspokoiło.
Choinka była lekko krzywa.
Ale dokładnie taka, jaka powinna być.

Pod nią Astrokotek ustawił prezenty.
— Na Ziemi przynosi je Mikołaj — powiedział.
— Ciekawe, czy wie, gdzie teraz jesteśmy.

Zippy spojrzał w gwiazdy.
— Jeśli ktoś potrafi trafić do każdego domu…
— to poradzi sobie też z rakietą.

🍽️ Wigilia na Miau-1

Na stole pojawiła się kolacja:
tubka barszczu, pierniki i kosmiczny kompot w kulce.

— Na Ziemi jest dwanaście potraw — zauważył Astrokotek.
— U nas mniej.

— Ale wystarczy — odpowiedział Zippy.
— Bo w Świętach nie chodzi o ilość.

Światła w rakiecie przygasły.
Zrobiło się cicho.
Bardzo świątecznie.

🌟 Pierwsza gwiazdka

Astrokotek usiadł przy oknie.
— Zippy… dlaczego wszyscy czekają na pierwszą gwiazdkę?

— To znak, żeby się zatrzymać — powiedział Zippy.
— Dawno temu ludzie zobaczyli na niebie wyjątkowe światło.
— Dziś wiemy, że czasem taką „gwiazdką” bywa planeta, na przykład Jowisz.
— Świeci jasno i spokojnie.

— A gwiazdy w kosmosie nie mrugają — dodał.
— To powietrze na Ziemi sprawia, że wyglądają inaczej.

Jedna z gwiazd za oknem świeciła łagodniej niż inne.
Nie spieszyła się.

— Jest — powiedział Astrokotek.

🎅 Dźwięk, który nie był gwiazdą

W tej samej chwili na pokładzie zapaliła się mała lampka.
Nie alarmowa.
Raczej… świąteczna.

— Odbieram sygnał — powiedział Zippy.
— Bardzo stary.
— I bardzo znajomy.

Z głośników dobiegło ciche:
— Ho… ho… ho…

Astrokotek aż podskoczył.
— Zippy.
— To chyba…

— Tak — odpowiedział Zippy. — To on.

Za oknem coś zamigotało.
Najpierw jak gwiazda.
Potem jak błysk.

A potem pojawiły się sanie.

Ciche.
Lśniące.
Z dzwoneczkami, które zamiast dźwięku dawały światło.

— Ho ho ho! — powiedział Mikołaj, gdy otworzyła się śluza.
— Trudno zaparkować między orbitami, ale Wigilia to Wigilia.

— Wiedziałem, że trafisz — powiedział Astrokotek.

— Zawsze trafiam — uśmiechnął się Mikołaj.
— Gwiazdy dobrze pokazują drogę.

🎁 Prezenty i cisza po Świętach

Worek Mikołaja był ogromny i bardzo szczelny.
— W kosmosie prezenty lubią uciekać — mrugnął.

Pakunki ułożyły się grzecznie pod choinką.
Jakby nawet prawa fizyki postanowiły dziś współpracować.

Po chwili sanie znów były gotowe do drogi.

— Wesołych Świąt — powiedział Mikołaj.
— I do zobaczenia… gdziekolwiek będziecie.

Gdy zniknął wśród gwiazd, w rakiecie znów zrobiło się cicho.
Ale była to dobra cisza.

Astrokotek spojrzał na Zippy’ego.
— To była najlepsza Wigilia.

Zippy rozbłysnął ciepło.
— Bo Święta nie zależą od miejsca.

Rakieta Miau-1 poleciała dalej przez kosmos,
a pierwsza gwiazdka świeciła dokładnie tak, jak powinna.

🌟 Dla wszystkich. Wszędzie. 🌟

Drukuj